Na przełomie lat 70. i  80. Polska popada w  coraz większy chaos. Dla władzy jest jasne, że bez węgla gospodarka dosłownie się rozleci. Dążąc do dalszego wzrostu produkcji wprowadzono w  górnictwie system czterobrygadowej organizacji nakładający pracę kopalń przez wszystkie dni miesiąca.
Wpływy walutowe były zawsze kluczowe dla ówczesnej gospodarki polskiej, a  szczególnie w  sytuacjach kryzysowych, jak początek lat 80., bo wówczas nic innego jak węgiel nie przysparzało większych wpływów dewizowych. W  tym czasie udział wpływów dewizowych z  tytułu eksportu węgla wynosił od kilkunastu, nawet do dwudziestu procent.

Sytuacja wymagała nadzwyczajnych działań. W  1980 r., z  powodu ogólnego spadku produkcji, eksport węgla zmniejszył się o  ok. 10 mln ton w  stosunku do rekordowego 1979 r. i  wyniósł już tylko 31 mln t. Rok później była już katastrofa – zaledwie 15 mln t. Takie nagłe „wypadnięcie” z  rynku wywołało niemalże panikę u  odbiorców. Sytuację skrzętnie wykorzystali amerykańscy producenci. Kiedy Polska była w  kryzysie w  Europie bawiła amerykańska misja gospodarcza, która docierając do tradycyjnych odbiorców naszego węgla namawiała ich, motywując to sytuacją w  Polsce, do przejścia na import węgla amerykańskiego. Informacje o  tych działaniach przekazywali ówczesnemu dyrektorowi CHZ Węglokoks Józefowi Stachoniowi zagraniczni odbiorcy polskiego węgla. Co ciekawe, amerykańskie górnictwo w  1981 r. także przeżywało swój kryzys, wywołany przez strajki płacowe górników. Amerykanie, podobnie jak Polacy, musieli odzyskiwać rynek. Ale, żeby dobrze sprzedać węgiel trzeba było znać zarówno specyfikę rynku, jak i  geopolitykę. Kiedy Maroko zaprzestało sprowadzać węgiel z  RPA z  powodu apartheidu, udało się wtedy zadomowić na tym rynku naszemu surowcowi. Polski węgiel był sprzedawany swego czasu nawet do RPA. Wymagało to także sporej inwencji handlowców Węglokoksu.

Eksport polskiego węgla mógł się w  latach 80. swobodnie rozwijać, ponieważ „zwijać się” zaczęło górnictwo węglowe w  Europie Zachodniej. W  Niemczech, Francji, Belgii trwały procesy restrukturyzacyjne. W  rejonie Limburgii, z  uwagi na wysoce nierentowną eksploatację, podjęto w  1986 r. decyzję o  likwidacji czynnych tam 5 kopalń o  wydobyciu rocznym około 6 mln ton, zatrudniających 17 tys. górników. Przyjęto zasadę, że proces ten nie spowoduje w  omawianym rejonie wzrostu bezrobocia. Opracowany program likwidacji kopalń i  tworzenia nowych miejsc pracy uzgodniony został pomiędzy rządem, samorządami lokalnymi, Unią Europejską oraz przedstawicielami górników.

Oprócz wielu dramatycznych wydarzeń, kryzysów i  – mówiąc kolokwialnie – ciężkiej „harówy” lata 80. przyniosły też załodze Węglokoksu momenty wzniosłe. Bez wątpienia do takich chwil należała przeprowadzka do nowej siedziby, biurowca przy ul. Mickiewicza. Stało się to w  1982 roku. Wieżowce zaprojektowane zostały przez jugosłowiańskiego architekta Georga Gruićicia w  końcu lat 70. XX wieku. Przez lata były najwyższymi budowlami w  Katowicach.


Przejdź do następnego artykułu >>

media