Lata 60. to dekada ropy naftowej. Nawet ponowne zamknięcie Kanału Sueskiego w  1967 r. nie spowodowało zakłóceń w  dostawach tego surowca. Wynikało to z  faktu wzrostu produkcji ropy naftowej w  północnej Afryce, a  także budowy wielkich tankowców o  pojemności ponad 100 tys. ton dla których podróże dookoła Afryki były opłacalne.

Najwięksi producenci węgla w  Europejskiej Wspólnocie Węgla i  Stali zwrócili się w  1961 r. do władz Wspólnoty o  pomoc finansową na cele realizacji programu badań w  dziedzinie bardziej racjonalnego wykorzystania węgla. Badania obejmowały budowę małych kotłów automatycznych na opał węglem (popularne dziś w  Polsce kotły retortowe na ekogroszek), które byłyby w  swej eksploatacji bardziej ekonomiczne niż kotły, przystosowane do opału ropą naftową.

Na niewiele się to jednak zdało. Produkcja węgla w  Wielkiej Brytanii zmniejszyła się z  227 mln ton w  1957 r. do 164 mln t w  1968 r., wykazując w  kolejnych latach dalszą tendencję spadkową. Podobne tendencje spadkowe odnotowali producenci węgla we Wspólnocie. W  1956 r. łączna produkcja węgla w  krajach EWG wyniosła 249 mln ton, by w  1968 r. spaść do 176 mln ton, mimo sporych dotacji państwowych. Średnia wysokość subwencji państwowych na 1 t wydobycia wynosiła w  1969 r. 3,31 dolarów. Spadek zapotrzebowania i  cen pociągnął za sobą ograniczanie inwestycji w  górnictwie węglowym, zamykanie kopalń i  stopniową redukcję załóg. Jednocześnie zbyt szybkie tempo likwidacji kopalń węgla spowodowało na przełomie lat sześćdziesiątych i  siedemdziesiątych w  wielu krajach komplikacje w  zakresie zaopatrzenia w  paliwo. Szczególnie poszukiwany stał się węgiel koksujący, którego nie można było zastąpić produktami otrzymywanymi z  ropy naftowej.

W  1960 r. wydobycie węgla kamiennego w  Polsce przekroczyło po raz pierwszy w  historii 100 mln t. Był to efekt ogromnych inwestycji, między innymi na modernizację i  mechanizację produkcji. Polska, będąc ważnym eksporterem węgla, musiała jednak od końca 1956 r. sprowadzać pewną ilość węgla koksowego z  innych państw, gdyż krajowa produkcja nie mogła pokryć w  całości zapotrzebowania hutnictwa i  koksownictwa na ten surowiec. Od 1962 r. import ten przekraczał 1 mln t rocznie i  utrzymywał się na tej wysokości do początku lat siedemdziesiątych. W  tej sytuacji resort górnictwa zwrócił szczególną uwagę na budowę kopalń w  okręgu rybnickim, który dostarczał cennego węgla koksującego.

Początek lat 60. przyniósł stabilizację eksportu polskiego węgla. Za pośrednictwem Węglokoksu trafiało zagranicę ok. 17 mln ton węgla rocznie. W  tym czasie na czoło importerów polskiego węgla (nie licząc krajów socjalistycznych), wysunęła się Dania, do której trafia rocznie ok. 2,5 mln ton tego surowca. Coraz lepsza organizacja biur handlowych Węglokoksu powoduje, że węgiel z  Polski trafia do Afryki, Azji oraz Ameryki Południowej. Głównym odbiorcą węgla na kontynencie latynoamerykańskim w  latach 60. była Argentyna. Tamtejsza kolej zaspokajała bowiem swoje zapotrzebowanie wyłącznie polskim węglem. I  tak np dla potrzeb miejscowej kolei, w  1960 r. sprzedaliśmy do Argentyny 650 tys. ton węgla.

Jeszcze w  1960 r. branża kolejowa na całym świecie, była drugim odbiorcą polskiego węgla w  krajach – umownie nazywanych – zachodnimi. Był to w  tym czasie segment większy niż energetyka. Więcej węgla Polska sprzedawała jedynie segmentowi ciepłowniczemu (głównie gospodarstwom indywidualnym). Dopiero masowa elektryfikacja sieci kolejowych sprawiła, że kolej przestała być istotnym odbiorcą polskiego węgla. Rosło za to znaczenie branży energetycznej i  koksowniczej. Ciekawostką może być fakt, że jeszcze niedawno, bo w  2003 r. o  węgiel na potrzeby swojej kolei pytali w  Węglokoksie przedstawiciele afrykańskiej Erytrei. Do transakcji jednak nie doszło z  uwagi na niewielki wolumen. Chodziło zaledwie o  7 tys. ton węgla.

Od 1964 roku dla polskiego eksportu węgla zaczyna się nowy okres rozkwitu, do czego w  istotnej mierze przyczyniło się poszerzenie oferty handlowej o  nowy typ węgla – węgiel koksujący z  Rybnickiego Okręgu Węglowego. W  krótkim czasie polski węgiel koksujący zyskał renomę wśród konsumentów, których liczba zaczęła szybko wzrastać. W  1965 r. był on eksportowany już do 19 krajów głównie zachodnich. W  ich gronie znalazła się nawet Japonia, która przez długie lata pozostawała jednym z  czołowych odbiorców tego węgla.

W  latach 60. na dobre już ugruntowała się struktura organizacyjna Węglokoksu. Działalność handlowa skoncentrowana była w  siedmiu działach branżowych, dla których – jako kryterium podziału kompetencji – przyjęty został układ geograficzny eksportu. Oznacza to, że w  kompetencji poszczególnych działów znajdował się eksport i  import wszystkich towarów, będących w  gestii Węglokoksu w  określonej destynacji (np. do ZSRR, krajów skandynawskich, środkowo i  zachodnioeuropejskich, zamorskich itd.) Zakres czynności tych działów obejmował sporządzanie i  składanie ofert, negocjacje handlowe, opracowanie kontraktów i  ich realizację.

Ówczesna działalność Węglokoksu, zgodnie z  zasadami gospodarki socjalistycznej opierała się na rocznych i  wieloletnich planach eksportu i  importu, stanowiących integralną część ogólnego planu obrotów handlowych Polski z  zagranicą. Projekty planów eksportu i  importu opracowywało samo przedsiębiorstwo w  uzgodnieniu z  producentami krajowymi.


Przejdź do następnego artykułu >>

media